- Doktor Levine i ja zgodziliśmy się, że z pięciu kobiet, których szkielety mieliśmy przed oczami, ona była najmłodsza. Wniosek ten wyciągnięto na podstawie badania korzeni zębów mądrości, jeszcze nie w pełni wykształconych. - Poza tym kość krzyżowa także nie była jeszcze w pełni rozwinięta, a kości kończyn wskazywały, że dopiero niedawno zakończył się ich rozwój. Jej kręgosłup nie był jeszcze do końca uformowany, choć był to kręgosłup kobiety co najmniej osiemnastoletniej. Wzrost oszacowaliśmy na sto siedemdziesiąt jeden centymetrów. Pomimo braku niektórych środkowych kości twarzy Maples orzekł, że szkielet ten należał do wielkiej księżnej Marii, która pięć tygodni przed śmiercią ukończyła dziewiętnaście lat. Trzecią młodą kobietę (ciało nr 6) zabito strzałem w tył głowy; kula przebiła czaszkę z tyłu po lewej i wyszła przez prawą skroń. Kobieta była dojrzała, a badanie szkieletu i zębów pod względem wieku umieszczało ją pomiędzy ciałem nr 3 a ciałem nr 5. Korzenie zębów trzonowych nie były w pełni wykształcone, a to charakteryzuje kobiety w przedziale wiekowym od dziewiętnastu do dwudziestu jeden lat (lecz nie siedemnastolatki). Jej kość krzyżowa i miednica były w pełni ukształtowane, co wskazywałoby na co najmniej osiemnaście lat; obojczyki wskazywały na co najmniej dwadzieścia. W dniu egzekucji wielka księżna miała dwadzieścia dwa lata i dwa miesiące. Dlatego też Maples ciało nr 3 przypisał Oldze, nr 5 Marii, a nr 6 Tatianie. Był głęboko przekonany, że żaden z trzech szkieletów nie był dostatecznie młody, aby należeć do Anastazji, która przeżyła siedemnaście lat i jeden miesiąc. Innym argumentem był jej wzrost. Liczne fotografie Anastazji stojącej obok sióstr wykonane na rok przed egzekucją wskazywały, że była niższa niż Olga, znacznie niższa niż Tatiana i Maria. We wrześniu 1917 roku, dziesięć miesięcy przed zamordowaniem carskiej rodziny, cesarzowa Aleksandra zapisała w dzienniku: "Anastazja jest bardzo tęga, tak jak kiedyś Maria, duża, szeroka w talii, o małych stopach. Mam nadzieję, że jeszcze urośnie". Czy to możliwe, aby Anastazja na rok przed śmiercią urosła jeszcze sześćdziesiąt centymetrów? Możliwe, twierdzi Maples, ale niezwykle mało prawdopodobne. Kolejnym argumentem przemawiającym za takim wnioskiem był rozwój zębów mądrości w czaszkach trzech odnalezionych szkieletów córek. Badający je doktor Levine potwierdza wnioski, do których doszedł Maples. - On zbadał szczątki z punktu widzenia antropologii, ja z punktu widzenia stomatologii; wiek ofiar ustaliliśmy niezależnie od siebie - mówi doktor Levine. - Kiedy porównaliśmy nasze wyniki okazało się, że doszliśmy do tych samych wniosków. Poza tym, co dla Maplesa stanowiło najważniejszy dowód, rozwój kręgosłupa jest znakomitym wyznacznikiem wieku. Jego zdaniem żaden z kręgosłupów nie posiadał cech charakterystycznych dla siedemnastoletniej kobiety. Później, już w swoim laboratorium, Maples tłumaczy, że gdy ludzie rosną, ich kości wydłużają się na końcach. Powstaje tam miękka warstwa przypominająca chrząstkę, która stopniowo twardnieje, zanika i przekształca się w kość; kości stają się dłuższe, a człowiek wyższy. Natomiast kręgi rosną wówczas, gdy na ich górnych i dolnych krawędziach tworzą się i twardnieją chrząstki. .
Wielkim historycznym 120 zadaniem biologii było uporządkowanie i klasyfikacja istot żywych. Jeżeli chcesz zrozumieć niebywale złożony i zmienny świat organizmów na naszej planecie, to najpierw musisz znaleźć jakiś sposób uporządkowania ich, zdecydowania, które istoty są spokrewnione ze sobą, a które nie. Przykładowe pytanie, jakie możesz sobie zadać, brzmi: Klasyfikacja istot żywych 51. Pruderia - zahamowanie, fałszywy wstyd.. - Czym więcej kupimy, tym więcej zarobimy.. 2 listopada 1967, 21:30, Ririe, Idaho Dwóch Indian z plemienia Navajo, Willie Begay i Guy Tossie, jechali ciężarówką po autostradzie 26 w pobliżu Ririe, Idaho. Nagle, jak później opowiadali, oślepił ich gwałtowny błysk światła i tuż przed ich samochodem pojawiło się wiszące w powietrzu, małe UFO. Miało kształt dwóch talerzy, z których jeden przykrywał drugi. Średnica statku wynosiła około dwa metry, a grubość - siedem-dziesiąt centymetrów. Górny talerz był przezroczysty i było przezeń widać dwóch pasażerów Samochód świadków odmówił posłuszeństwa i zatrzymał się. Przez otworki, wirujące dokoła obwodu pojawiali się ludzie - około metra wzrostu, pomarszczona skóra. Mają plecaki i ciasne, jednoczęściowe kombinezony. Przezroczysta kopuła. Z przodu, błyskały jasne, pomarańczowe i zielone światła. Kopuła podniosła się i metrowy ufoludek podpłynął w powietrzu do kabiny ciężarówki, otworzył ją i wszedł do środka. Jego twarz pokrywała chropowata, pobrużdżona skóra, miał sterczące uszy, okrągłe oczy, szczeliniaste usta i ani śladu nosa. Ubrany był w biały kombinezon i miał duży plecak. Jakaś dziwna siła odholowała samochód na pobliskie pole. Begay wyskoczył i pobiegł w stronę pobliskiej farmy, goniony przez drugiego pasażera UFO. Pierwszy pozostał w kabinie i próbował porozumieć się z Tossie'm w świergotliwym, niezrozumiałym języku. Po powrocie drugiego obaj wsiedli z powrotem do UFO, które wystartowało i zygzakując odleciało, emitując płomienne, pomarańczowe światło z dołu pojazdu. Po piętnastu minutach powrócił Begay, przyprowadziwszy ze sobą rolnika Willarda Hammona i jego syna. Obaj Indianie pojechali następnie wraz z Hammonem na policję, by donieść o zdarzeniu. Przyznali, że pili piwo, ale inni świadkowie zgodnie stwierdzili, że nie wyglądali na pijanych. O 21:30 tej samej nocy na innej autostradzie do Ririe zaszedł podobny incydent. Ciężarówkę zatrzymało niewielkie UFO, lądując przed nią. Wyszedł z niego mały humanoid i próbował wejść do kabiny. Kierowca opowiedział później ufologowi C.R. Ricksowi, że udało mu się uciec napastnikowi. ("Idaho Pioneer", 7 grudnia 19671 UFO Investigator", wrzesień-październik 1969) Styczeń 1975, Nortb Bergen, New Jersey George O'Barski, właściciel sklepu z alkoholem, ale abstynent, jechał właśnie przez park North Hudson w North Bergen, New Jersey, około 3:00 pewnej ciepłej, styczniowej nocy, słuchając radia. Nagle sygnał radiowy zaczął cichnąć i pojawiły się dziwne zakłócenia. O'Barski usłyszał monotonny warkot z lewej strony samochodu. Nadleciał duży, jasny przedmiot, który zatrzymał się i zawisł w powietrzu metr nad ziemią. Pojazd był okrągły, o średnicy około dziesięciu metrów, od dołu płaski, o pionowych ścianach i wypukłym dachu, w najgrubszym miejscu osiągał grubość około trzech metrów. Dokoła niego rozmieszczone było dziesięć do dwunastu podłużnych pionowych okien. Całe otoczenie rozświetlone było światłem, padającym z okien. Z UFO wysunęła się drabina, otworzyły się drzwi i wyszło ośmiu do jedenastu metrowych karzełków, ubranych w kombinezony i hełmy. Zaczęli oni zbierać próbki gleby i pakować je do woreczków, a potem wsiedli z powrotem do UFO, które zaraz odleciało. Kiedy następnego dnia O'Barski wrócił do parku, znalazł w tym miejscu kilka dziur w ziemi, głębokich na piętnaście centymetrów, a szerokości dziesięciu centymetrów. W tym samym miesiącu nastąpiło w owej okolicy jeszcze kilka spotkań z UFO. w tym dwa potwierdzające bardzo dokładnie świadectwo O'Barskiego. Podejrzewa się, że opisane poniżej wydarzenia zaszły tego samego dnia co poprzednie, ale nie sposób tego udowodnić. William Pawlowski, portier hotelu Stonehenge, stojącego po przeciwnej stronie ulicy od parku North Hudson, był wówczas akurat na nocnej służbie. O 2:30 czy 3:00 12 stycznia zobaczył osiem do piętnastu jasnych świateł na ciemnym obiekcie, unoszącym się nad ziemią w parku. Pawlowski zatelefonował na policję. Podczas rozmowy usłyszał nagle wysoki, brzęk dźwięk i zobaczył, jak szklane okno hallu pęka przy podłodze, przy czym kawałek szkła wpadł do pomieszczenia. Wkrótce światła zniknęły. Pawlówski obliczył, że jakikolwiek pocisk czy siła, która mogłaby przelecieć nad murem parku i uderzyć w okno tuż nad podłogą, musiałaby mieć źródło kilka metrów nad ziemią, w parku. Co ciekawsze, nie-zależnie od O'Barskiego określił dokładnie ten sam punkt jako miejsce, nad którym unosiło się UFO (tak przynajmniej twierdzą ufolodzy Ted Bloecher, Budd Hopkins i Jeny Stoehrer). O trzecim poważnym incydencie poinformowała rodzina Wam-sleyów, której wszyscy członkowie niezależnie od siebie potwierdzili zauważenie UFO z kopułą i podłużnymi oknami, wydające głośny pomruk, które przeleciało nad ich domem o 21:30 (może właśnie 11 stycznia?) i zniknęło za budynkiem hotelu Stonehenge. I wiwatowano na cześć Kim Ir Sena, czy jak mu tam. Nazywano go: wielkij syn. Się twój. Granica mojego domu jest początkiem twojego. Ale jeśli.