Michal Czuma wrote:
Wrocilem i juz stukam.
> Masz dodatkowe piwo :-)
Teraz mam dwie krzynki Heinekena. Piwo kultowe, jak mawia moj znajomy.
> >> Nb. Anioly tez czekaja na Sad Ostateczny :-)
> >A z czego beda sadzone? ;)
> Ich sie zapytaj.
Kogo mam zapytac, skoro ich nie ma?
> >> >> Mnie matmy uczyla prof. A.Zawadzka (s.p.+), fizyki p. Samborska, leczyc
> >> >> uczylem sie od lekarzy (podgladajac ich przy robocie) o reszcie nie
> >> >> slyszalem :-)
> >> >A kto ich nauczyl? (Twoje ulubione pytanie... wiec podrazymy)
> >> Jacys profesorowie :-)
> >A kto tych jakichs profesorow? ;)
> Inni profesorowie.
A tych innych?
> No to dostaniesz go w attachu.
Czy pozwolisz ustosunkowac sie do niego na attachu? - bo dlugi.
> >A co bylo z legendy o Mitrze? Zmartwychwstanie?
> Nie.
Alez tak!
> >Dluugo nad tym kiedys myslalem. Stwierdzilem 0 po to zyjemy, bo wcale nie
> jestesmy
> >wyjatkowi - jedna z galaktyk, jeden z Ukladow Slonecznych, jedna z
> planet... jedna
> >rasa ludzka z miliardow innych inteligentnych ras....
> Daj mi jedna rase - to pogadamy :-)
Rasa ludzka. Wystarczy? Ups... nie... rasa biala, czarna i zolta.
> >Powiem Ci. Po to, zeby Bog mial sie czym zajac - takie swoiste zoo.
> Stworzyl sobie
> >nas - stworzyl sobie szatana, aby ten ludzi podburzal. No i bawi sie setnie. Na
> >zasadzie - o ten trafiony - zatopion... ups. potepiony...
> Napewno tak nie jest :-)
A skad wiesz? Jak na razie wszystko za tym przemawia. (wg. ofucjalnych tekstow
chrzescijanskich)
> >Hihi... nie o to sie rozchodzi. A o to, po co mamy to cialo, ktore
> przyczynia nas do
> >grzechu,
> Moje jakos nie przyczynia sie :-))
To tym bardziej po co Ci one?
> > skoro moglismy sobie spokojnie bez nerwow i chorob egzystowac duchowo od
> >samego stworzenia.
> Duchowo tez grzesza - przyklad szatana jest az nadto wymowny :-)
A moze byc zbawiony?
> >A jak myslisz, po co tez zadaje te pytania na liscie?Szukanie boga jest rzecza
> >bardzo ciekawa i zajmujaca.
> Wiem o tym - nie jestes pierwszy, kto o tym mi pisze.
A widzisz...
> >Tylko czas...
> No wlasnie :-)
> A tutaj trzeba podejmowac decyzje, no nie?
Gdzie??? Jakie decyzje?Jakos zyje i nie jest mi zle.
> >> Zniknelo by paru falszywyc prorokow, paru nawiedzonych, przynajmniej byla by
> >> prostsza alternatywa wyboru (zadnych pokus) pomiedzy dobrem i zlem,
> >> znikneloby pare niesmacznych rzeczy.
> >> Ogolnie - byloby lepiej i ciut prosciej.
> >Oj Misiek. Tak to nawet w raju nie ma.
> Raju juz nie ma :-)))
Tego nie musisz mi przypominac. Podobnie jak nie ma piekla. Ale mylisz sie.
Przypomne Ci zdanie z NT : "Jeszcze dzis ze mna bedziesz w raju". Raju, ktorego nie
ma????
> > Piszesz - znikneloby paru falszywych prorokow
> >- skoro zlo znikneloby - nie byloby punktu odniesienia do prorokow
> prawdziwych -
> Bylo by :-) Zapominasz, ze mowie o zlu - pamiec zostaje :-)
Punkt odniesienia. I falszywe osady.
> >inaczej, w ogole nie byloby prorokow, bo wszystko powinno byc juz wiadome.
> Wcale nie :-)
> Zlo to tylko jeden z aspektow nadprzyrodzonosci.
Czy zlo jest nadprzyrodzone?
> >Nie bylbym
> >az taki zadowolony, skoro nie mialbym poczucia wartosciowania na lepsze i
> gorsze. W
> >skrajnym przypadku stalo by sie to jak w bajce "Osiolkowi w zlobie dano..."
> >Trzeba zrozumiec, ze pojecie skrajnej szczesliwosci jest utopijne i to ze
> wzgledow
> >czysto logicznych...
> Dla mnie nie jest - moze dlatego, ze za duzo zla mnie dotyka.
Mnie na szczescie nie. Byc moze patrze na swiat przez rozowe okulary, ale taki juz
jestem. Potrafie sie cieszyc zyciem, a nie umartwiac, niczym jakis asceta.
> Jesli sie patrzy na rzeczywistosc bez zla poprzez pryzmat zla - to
> rzeczywiscie - dobro wydaje sie tylko brakiem zla. Ale tu lezy blad w
> rozumieniu stanu szczesliwosci - rzeczywistosc bez zla jest o wiele
> ciekawsza od rzeczywistsci ze zlem - ale tylko dla czlowieka dobrego.
Tu juz musze poroznic Cie z Jarkiem Zabiello, ktory uwaza, ze zlo jest wlasnie
brakiem dobra. Ktory z Was ma racje, Panowie?
> A wiesz dlaczego tak jest? Bo czlowiek poprzez istnienie zla, nie wie tak
> naprawde ile szczescia moze dac male dobro. A pomysl sobie np. o takiej
> glupiej radosci z niespodzianki - ja mialem to wczoraj, kiedy w moje
> urodziny moj wlasny synek zaskoczyl mnie dajac mi wlasnorecznie sporzadzona
> laurke. Naprawde czulem sie uradowany.
Pewnie! Ale czy cieszy Cie tez np. piekno przyrody? Spiew ptakow?
> Kazdy czlowiek cieszy sie tak - jakim jest czlowiekiem.
> Inaczej mowiac - jesli czlowiek jest nudny, to wszytsko wydaje sie mu nudne.
A z tym sie zgodze - spotykam wielu nudziarzy i malkontentow.
> Jesli czlowiek czerpie radosc i przujemnosc z czynienia zla, rzeczywitosc
> bez zla wydaje mu sie nudna i smutna. Dlatego pieklo to jest najwieksza nuda
> dla czlowieka dobrego. I odwrotnie - istota piekla jest to, ze w miejscu,
> kiedy wszyscy zyli radoscia z wyrzadzania krzywdy innym, ta radosc im
> zniknie - bo zadnej radosci nie ma czlowiek zly z wyrzadzania krzywdy
> czlowiekowi zlemu :-)
No dobra, ale skoro pieklo to nie ludzkie smazonki w smole....
> Dlatego zrozumienie, ze niebo jest miejscem tylko dla ludzi dobrych, zas
> pieklo to miejsce tylko dla ludzi zlych - daje wystarczajace zrozumienie
> rzeczywistosci jaka nas czeka po smierci :-)
Zapomniales dodac o pralni dusz, czyli czysccu. Piora w Arielu (gdzie slady po
jajach znikaja) ;)) ??
> Ja przynajmniej w towarzystwie samych przyjaciol i ludzi dobrych nigdy sie
> nie nudze.
> Zas w towarzystwie ludzi, ktorych nie lubie - straszliwie sie mecze :-))
Ja uwazam, ze kazdy jest na swoj sposob interesujacy. Chociaz bywaja i tacy, z
ktorymi sie nie dogadam.
> >> Poczytaj o jego dokonaniach - jak znajdziesz cos dobrego co zrobil, daj
> znac...
> >Zniszczenie... hm... Potop? Sodoma i Gomora? Amalekici?
> Wciaz czekam :-)
Jak kazal Abrahamowi zabic syna Izaaka, zeby go wystawic na probe?Jak wzgardzil
ofiara Kaina by zasmakowac ofiary Abla?
> >Ostatnio lansowana jest hipoteza, ze 99% gwiazd ma systemy planetarne.
> Ale wiesz jakie jest prawdopodobienstwo, aby istnialo na nich zycie?
Wzor Drake'a.
> Cholernie male - gdybys wiedzial, ze gdyby glupia ziemia nie miala
> ksiezyca,...ba: gdyby ksiezyc mial inna orbite.... ba, gdyby krazyl
> inaczej.... ba, gdyby ziemia byla oddalona od slonca ciut dalej lub byla
> ciut za blisko,....albo w odpowiednim czasie nie doszlo do bombardowania
> ziemi odpowiednimi mateorytami, ...ba... gdyby nasz uklad mial mniej planet,
> albo wiecej.... ba - gdyby oblok gazowy znajdowal sie w innym miejscu,
> ...ba, gdyby srednica ziemi byla ciut mniejsza...etc.,... to zycie na ziemi
> byloby niemozliwe.
Blad rzeczowy, Michale. Zycie w takiej formie jaka posiadamy, byloby byc moze
niemozliwe. Tylko tyle. Nie uogolniaj.
> Gdy czlowiek zdaje sobie sprawe z tego, to naprawde coraz bardziej czuje, ze
> nie jestesmy dzielem przypadku.
Oczywiscie ze nie! Jestesmy efektem roznoszenia zycia po Wszechswiecie.
> >> >> Nadal nie rozumiesz. Ja pisze o Wrzechswiecie Ty zas o Bogu.
> >> >Czyli piszemy o tym samym, czy nie?
> >A jakie znasz roznice?
> Juz je wymienilem.
Zbyt male te roznice.
> >> >Coz, wszechswiat nie ma poczatku. Ani konca :)
> >> Ma - ma poczatek :-)
> >Gdzie? Kiedy?
> Dawno , dawno, temu - kiedy ani Ciebie, ani ziemi, ani widocznego kosmosu
> jeszcze nie bylo, kiedy jeszcze nie bylo materii a byl Bog.
Jak mozesz tak sadzic, skoro jesli nic nie bylo a byl Bog? Zakladasz, ze Bog to
Nic???
> >> >Na razie tak.. poczekajmy az odkryja galaktyki odlegle o 50 mld lat
> >> swietlnych...
> >> To i tak bedzie skonczona liczba :-)
> >Raczej nie....
> Bedzie - spoko :-)))
Do pewnego czasu, potem odkryja nastepne i nastepne... i wiek bedzie sie
zwiekszal...
> >> >Da sie, ale wymaga to czasu :)
> >> Tylko, ze czasu tak naprawde mamy cholernie malo :-)
> >Sugerujesz, ze niedlugo bedzie koniec swiata?
> Dla mnie sie ten swiat skonczy kiedy umre :-)
Kiedys tez tak uwazalem, ale troche to niedoskonale.
> A to moze sie stac juz za chwile, kiedy wsiade np. do samochodu, albo
> seglowka spadnie mi na leb z duzej wyskokosci :-).
Wszystko sie moze zdarzyc....
> Wtedy nasze problemy
> przez nas dyskutowane straca wszelki sens, moje cialo zjedza robale, zas
> dusza poszybuje w "nieznane".
To znaczy gdzie? W kosmos? W inny wymiar?
> >Dla przypomnienia powiem Ci, ze
> >chrzescijanie tuz po smierci Jezusa tez tak mysleli.
> I dobrze mysleli - bo dla chrzescijanina "koniec swiata" to chwila smierci.
No wreszcie! Koniec wszystkiego!
> Traby anielskie pojawia sie na koncu - a tego to nikt nie wie :-)
> Tak wiec czekanie na koniec swiata to marnowanie czasu.
Te traby to maja byc puzony, waltornie i tuby, czy tylko zwykle sygnalowki? ;))
> >> Ja je znajduje w porzadku wrzechswiata, inteligencji natury, genialnosci
> >> struktury swiata ozywionego i nieozywionego. W potedze czlowieka i jego
> malosci.
> >Ja je znajduje w chaosie i pewnym porzadku tego chaosu...
> Ja tez :-)
A widzisz, a roznimy sie tylko w ocenie sily sprawczej.
> > a oprocz tego w
> >nieskonczonej malosci czlowieka - jak i jego waznosci.
> Ja tez.
> No widzisz?
> Nie znajdujemy Go w spekulacjach, ale w tym co sami odkrywamy :-)
Dokladnie!!
> Ja kiedys koledze powiedzialem, ze Boga sie odkrywa - dlatego nei da sie Go
> nie kochac i Nim nie zachwycic :-))
Tez prawda, jezeli przyjmiesz, ze Bog to wszechswiat, czyli Ty sam, nie da sie nie
kochac i nie zachwycac samym soba.
> >> > Jest to jeden z pogladow, opierajacych sie na
> >> >zalozeniu, ze Wszechswiat to Bog. Nie ma poczatku ni konca i ciagle sie
> >> rozwija.
> >> Nie slyszalem tego pogladu :-)
> >Wiec radze sie z nim zapoznac - kieruj sie w strone wschodnia.
> Juz kojarze, ja wole spojrzec na Zachod :-)
Your choice.
> >> >Ze wszechswiat moze nie miec poczatku ani konca :)
> >> Moze nie miec - a jak ma?
> >Byloby to zbyt wygodne. Lepiej przyjac, ze wszechswiat nie ma poczatku i
> konca - tak
> >jak Bog.
> Mozna tak przyjac, tylko to sie kloci z logika stworzenia :-)
A czy stworzenie ma jakas
... wiecej »